Pisałam tu już o Joyce Vincent jaka zmarła w samotności. Ale nie napisałam jak i co dzieje się po śmierci takiego samotnego i zapomnianego człowieka. Otóż tak-samotność ma swoje plusy jak i minusy. Po śmierci odbijamy się na naszym ziemskim życiu by móc przejść w kolejny byt i inną osobę jaką wybieramy sobie jako matkę. W tym celu jeszcze przed naszym poczęciem a jeszcze będąc na świecie jako my sami otaczamy głowę naszej przyszłej matki i jesteśmy w jej aurze odczuwalni. Jako matkę niekoniecznie możemy sobie wybrać naszą córkę jeśli ją mamy czy kuzynkę ale moż eteż to być nasza bliska przyjaciółka czy dziewczyna z sąsiedztwa...
Balansując pomiędzy naszym ziemskim życiem a tym jakie sobie wybieramy ponieważ wybieramy sobie kto i jaka będzie nasza matka i bierzemy ją ze wszystkimi jej wadami jak i zaletami to naprawdę ja wiem kim byłam w moich poprzednich wcieleniach-byłam między innymi swoją prababcią-Rozalią Krupą i za matkę wybrałam sobie moją matkę i musiałam akceptować jej wszystkie wady jak i zalety stąd też jest to moja matka jakiej babcią byłam w poprzednim wcieleniu.
Jednak nie tylko duszę bierze człowiek po śmierci ze sobą. Już odchodząc na tamten świat a raczej dalej wkraczając w wędrówkę dusz człowiek umierając np w spokoju bo do umierania trzeba mieć spokój by dusza mogła wyjśc z ciała to zostają ślady pośmiertne np na kanapie na jakiej się umarło. Niektóre z tych śladów pośmiertnych jakie pozostają po człowieku jaki odszedł tworzą po ich odkryciu wzory jak z horroru jak na przykład ten człowiek co umarł na tejże kanapie poniżej na tym foto jakie znalazłam w necie musiał mieć niezły żywot:
Prawda,że nieciekawie to wygląda? Tak wyglądają ślady pośmiertne na materacu osoby jaka na nim zmarła i przeleżałą tam w samotności jakiś czas i była pewnie w trakcie rozkładu. I ja bym chciała mieć spokój gdybym umierała samoistnie i ze starości i ja nie potrzebuję tłumu gapiów na tę okazję. Ale jeszcze żyję i żyć zamierzam bo naprawdę pamiętając swoje cztery próby nie miałam spokojnego czasu na to by odejść w spokoju i ciszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz